
Można spokojnie powiedzieć, że panuje dziś coś na kształt mody, na bycie zdrowym i wysportowanym. A jednak statyki mówią, że jest odwrotnie. Realnie niewielki procent społeczeństwa dba o zdrowe odżywianie, a jeszcze mniejszy procent z nas dba w stopniu wystarczającym o aktywność fizyczną. Skąd ten – bo chyba można tak to nazwać – paradoks? Otóż z dobrych chęci, jak wiemy, jest piekło wybrukowane. W sprawie naszego zdrowia zaś nie zadzieje się dokładnie nic, jeśli poprzestaniemy jedynie na uznawaniu pewnych wartości. Działanie wymaga wysiłku, samozaparcia, cierpliwości i systematyczności. Dużo wygodniej jest szukać sobie wymówek i naprawdę w nie uwierzyć, niż zrobić coś dla siebie. Jesteśmy po prostu leniwi. A dlaczego nie dość mobilizuje nas fakt, że na szali leży nasze zdrowie i zarówno komfort, jak i długość życia, o tym trudno dyskutować bez odwołania do faktów. Jesteśmy zabiegani i wciąż zmęczeni. Ograniczamy się do czynności koniecznych, a odpoczynek ograniczamy do wylegiwania się na kanapie. A co najważniejsze: zbyt mało czasu poświęcamy na autorefleksję.
